Półfinał z podtekstami.

Półfinał z podtekstami.

Real z Bayernem to z pewnością finał przedwczesny, Niemcy uparcie dążą do obrony wywalczonego przed rokiem tytułu. Real pod wodzą Ancelottiego odzyskał spokój, rutynę, w Madrycie wydaje się w końcu być wszystko, by po ponad dekadzie Puchar Europy wrócił na Santiago Bernabeu. Oba kluby łącznie 14 krotnie sięgały po najważniejsze trofeum w klubowej piłce. Bayern marzy, by po raz pierwszy w historii w nowej wersji rozgrywek nie oddawać tytułu, Real aż nazbyt długo snuje marzenia zdobycia tego trofeum po raz dziesiąty.

Niemal cały zespół Los Blancos ma do spłacenia stare długi z Guardiolą, obecny trener mistrza Niemiec jako szkoleniowiec Barcelony przez 3 lata niemal hurtowo upokarzał Madrytczyków, wyrywając im sprzed nosa prawie wszystkie trofea. Dzisiaj Real okrzepł, nowy trener odnalazł zachwianą od lat równowagę pomiędzy grą w ataku i obronie. Ustabilizował formę zespołu i wypracował własny styl gry, zaprzągł do pressingu i walki o piłkę już na połowie rywala piłkarzy wcześniej skupionych na zadaniach wyłącznie ofensywnych.

Siłą Realu są doskonale grające skrzydła, duet Ronaldo-Bale potrafi szaleć po flankach rywali z siła huraganu, za plecami ich grę doskonale uzupełniają Carvajal z Coentrao potęgując zagrożenia generowane z bocznych sektorów. Skrzydeł Hiszpanom mogą zazdrościć wszyscy, wszyscy z wyjątkiem Bayernu, który dysponuje bronią być może jeszcze potężniejszą, a na pewno nie gorszą. Holendersko-Francuski duet Robben-Ribery od lat potrafi razić wrogów siłą gromu i rozbijać w pył defensywę rywali. Nie gorzej wygląda sytuacja za ich plecami, podobnie jak w Madrycie wspierają ich szturmujący obronę rywali Lahm i Alaba. Pojedynki skrzydłowych i bocznych obrońców będą jak wisienka na pięknym półfinałowym torcie.

Główna walka rozegra się zapewne i tak w środku pola, w środku, gdzie Xabi Alonso z Di Marią i Modricem będą musieli wyrwać piłkę bajecznie grającym Kroosowi, Alcantrze, Goeztemu, Schweinsteigerowi czy Lahmowi. To od postawy w grze defensywnej drugiej linii Realu zależeć będzie najwięcej. Może dlatego warto zaryzykować testowane przed laty przez Mourinho rozwiązanie przesuwając do pomocy Pele lub Sergio Ramosa, bo ofensywne bogactwo Niemców w tej strefie boiska jest nie do przeszacowania. Genialnie wkomponowany, zastępujący Ozila Luka Modrić z pewnością zdoła rozegrać piłkę do boków czy do przodu ale najpierw musi ją dostać, a to będzie zadania szalenie trudne.

Pojawiający się co raz częściej w podstawowym składzie Królewskich Casillas zyskuje wielką szansę udowodnienia, że nadal potrafi czynić rzeczy nadludzkie. Szczególnie, że oprócz wymienionych skrzydłowych jego bramkę będą bombardować artyści w tych fachu wybitni, Kroos, Mandżukić, Mueller, Pizarro, Goezte. Po drugiej stronie boiska uwijać się będzie gwiazda w bramkarskim fachu wybitna, Manuel Neuer rozgrywający chyba najlepszy sezon w karierze i śmiało kandydując do miana wirtuoza w świecie najlepszego.

Przed nami także starcie trenerów dwukrotnie tryumfujących w Lidze Mistrzów, Ancelotti oba trofea ofiarował Milanowi, Guardiola Barcelonie, a obaj marzą, by wznieść to trofeum po raz trzeci, w okolicznościach dla obu zespołów niemal historycznych. Starcie klubów to także szansa spełnienia dwóch wielkich wizji budowy dream teamów potężnych i perspektywicznych, mogących na lata zdominować europejskie rozgrywki. Oba zespoły mieszają doświadczenie i rutynę z młodością, szaleństwem i długą ławką rezerwowych, wyposażającą szkoleniowców w broń masowego rażenia zdolną do błyskawicznego zmienia założonej wcześniej koncepcji gry.

Z drugiej strony ten przedwczesny finał to podwójna przyjemność dla oka, bo stawka niewiele mniejsza, a może i większa, a emocje podwójne i trwające nieprzerwanie podczas okresu dzielącego pierwsze spotkanie od rewanżowego.

Zostaw odpowiedź


  • RSS
  • Twitter
  • Facebook